Kto z nas może cierpieć na zespół opóźnionej fazy snu?

Porady
zaburzeniefazysnuszelazo

Co się będzie działo, jeśli nasz wewnętrzny biologiczny zegar będzie o kilka godzin w tyle za wskazówkami zwykłego zegara? Chociaż wydawałoby się, że powyższe zaburzenie może dotyczyć niewielkiej grupy osób, w rzeczywistości okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie.

Zespół opóźnionej fazy snu (Delayed Sleep Phase Syndrome – DSPS), bo o nim tutaj mowa polega na opóźnieniu głównego epizodu snu dobowego (innymi słowy, czasu zaśnięcia), w taki sposób, że odbiega on od ogólnie przyjętych norm społecznych. Opóźnienie to trwa zwykle od 3 do 6 godzin. Jak to wygląda w praktyce? Otóż, osoba cierpiąca na zespół opóźnionej fazy snu zasypia pomiędzy 2 a 6 nad ranem, a następnie śpi (co najmniej) do południa. Jak widać, zaburzenie to jest nie tylko uciążliwe i może powodować szereg negatywnych następstw (jak depresja, częste lęki, zaburzenia koncentracji i uwagi, osłabienie pamięci, senność), ale także utrudnia codzienne funkcjonowanie, uniemożliwiając np. pracę czy naukę. Co ciekawa, sama struktura snu, podział na jego poszczególne fazy oraz ich długość nie odbiegają od snu osoby, która przykładowo zasypia o 23 i wstaje o 7 nad ranem.

Ile osób cierpi lub cierpiało na DSPS? Chociaż badania są niejednoznaczne, szacuje się, że zaburzenie to może dotykać od 7 do 10 proc. wszystkich osób skarżących się na bezsenność. Naukowcy sugerują również, że jego pierwszy objawy pojawiają się w dzieciństwie lub w okresie dojrzewania, i nasilają się po 30 roku życia. Nasilenie objawów DSPS z pewnością może być związane ze stresem, pracą zmianową czy nieregularnym trybem życia. W tym ostatnim przypadku podkreśla się chociażby negatywną rolę odmiennych godzin zasypiania w weekendy lub inne dni wolne od pracy w porównaniu do tych, jakie występują w dni powszednie. Innym czynnikiem ryzyka rozwoju DSPS jest również niedobór światła, dlatego coraz większą rolę w terapii tego zaburzenia odgrywa fototerapia.

Obok „leczenia światłem” ważną rolę odgrywa systematyczne opóźnianie snu o kilka godzin do czasu, aż pacjent „dopasuje” się do pory, o której zasypia większość społeczeństwa. W praktyce pacjent, który kładł się zwykle o czwartej nad ranem, przez kilka dni powinien chodzić spać o szóstej, potem o ósmej, do momentu aż po upływie miesiąca zacznie zasypiać przed północą. Choć metoda ta bywa trudna i wymaga od pacjenta sporego samozaparcia przynosi spodziewane, korzystne efekty.

Kolejną metodą skuteczną w leczeniu tego typu zaburzenia jest stosowanie melatoniny – jednego z ważniejszych (jak nie najważniejszego) hormonu regulującego rytm okołodobowy. Zaletą tego preparatu, obok dużego bezpieczeństwa jest także możliwość jej łączenia z foto- i psychoterapią.

Powrót 13.02.2019 9:59